HOUK - nowa generacja wywiad z miesięcznika Brum nr 12(26) Grudzień 1995r
Były generacje beatników i hippisów, mieliśmy generację punków. Wszystkie te ruchy można było łatwo oddzielić i rozpoznać. Teraz, u schyłku wieku przychodzi olbrzymi eklektyzm i właściwie trudno jest powiedzieć cokolwiek o tej nowej generacji. Zauważyli to socjologowie i tak pojawił się termin "generacja X" czyli generacja "nie wiadomo".
D. MALEJONEK
Odmieniony personalnie HOUK przygotował właśnie swoją czwartą płytę.
Po dosyć pobieżnym wysłuchaniu efektów pracy zespołu w Studio Izabelin nie mam wątpliwości, że powstał kolejny, ważny album dla polskiego rocka.
"Generation X" podtrzymuje chlubną tradycję jednej z najbardziej progresywnych grup rockowych w Polsce i ma duże szanse stanąć w jednym szeregu z "Legendą" ARMII,
"Duchową rewolucją" IZRAELA a przede wszystkim z obiema płytami BRYGADY KRYZYS. Tak samo jestem przekonany, że po początkowym zaskoczeniu żaden z dawnych fanów
nie będzie rozczarowany nowymi piosenkami starego nowego HOUKU. O ukazującym się za parę dni materiale opowiada oczywiście DAREK MALEJONEK, jedyny "stary houkowiec"
w aktualnym "zahimsowanym" składzie grupy.
- Ja: HOUK zdecydowanie kojarzony jest z nazwiskami FALI, TADZIKA i ROBERTA SADOWSKIEGO, nowa płyta nie potwierdziła obaw, że muzycy wywodzący się z AHIMSY
nie poradzą sobie z poważnym przecież wyzwaniem, ale raczej trudno byłoby porównać ich potencjał ze starymi houkowymi wyjadaczami. Nie miałeś obaw, że ten nowy skład będzie krokiem do tyłu?
DAREK: Oczywiście, że miałem. Wyszedłem jednak z założenia, że technikę czy warsztat zawsze można poprawić, a osiągnąć odpowiednią atmosferę w zespole jest już dużo trudniej.
Pierwsze pół roku zajęła nam bardzo ciężka praca. Musiałem uwierzyć, że to przyniesie efekty. Na dzień dzisiejszy chłopaki zrobili ogromny postęp. I na naszej nowej płycie tę pracę słychać.
Tak samo w reggae jak i w czadowych rzeczach poruszają się swobodnie, na luzie.
- Ja: Jakie na dziś jest ich miejsce w HOUKU i czy nie kłóci się to ze sprawnym działaniem AHIMSY?
DAREK: Najważniejsze, że czują tę muzykę, którą wymyślam. Z drugiej strony ja nie odrzucam ich pomysłów, moim zdaniem są dobre. Jest zaufanie i emocjonalne zaangażowanie.
To nie AHIMSA, która gra w HOUKU, tylko zespół HOUK. Mogę powiedzieć, że chłopcy w 100% są zaangażowani w HOUK i w 100% w AHIMSĘ. Czyli razem 200% (śmiech).
- Ja: Jakie były założenia i Twoje inspiracje związane z tą płytą? "Generation X" to brzmi trochę tajemniczo...
DAREK: Ten termin wymyślili socjologowie. Generacja "nie wiadomo". Z jednej strony masz grunge, z drugiej rap, w środku punk i reggae.
Nie ma teraz już kapel, które grają w jakimś konkretnym czystym stylu. Od strony muzycznej wszystko bardzo się miesza. Natomiast z punktu widzenia socjplogii, młodzież nie utożsamia się dziś z jednym ruchem. Jest to generacja bez tożsamości. Generacja, która dopiero szuka i określa siebie. Trochę cyniczna, trochę zbuntowana na zewnątrz, a w środku desperacko próbująca zapełnić krzyczącą pustkę. Właśnie o tym jest ta płyta. O zagrożeniach, które czyhają na tych ludzi.
Ludzi, którzy często stają się wodą na młyn dla systemów, partii politycznych itp.
Specjalnie umieściliśmy na płycie numer dla KURTA COBEINA, który jest jakby symbolem całej "generacji X". Nie mógł się odnaleźć, a nie chciał się pogodzić z tym, że jest trybikiem w maszynie do robienia pieniędzy dla wielkich firm. Niestety wybrał najgorszą drogę. Uważam, że COBAIN jest najważniejszą postacią rocka lat 90. To on wskrzesił punka - NIRVANA wg mnie jest stricte punkowym bandem. To dzięki niemu mogły się pokazać takie kapele jak PEARL JAM, BIOHAZARD, GREEN DAY.
- Ja: W porównaniu do Twoich wcześniejszych tekstów, trochę poszerzyłeś tematykę. Pojawiło się również absolutne novum, czyli HOUK po polsku.
DAREK: Angielskie teksty będą miały na płycie polskie tłumaczenia, natomiast polskie słowa pojawiły się właściwie w momencie rozpadu IZRAELA. Zawsze przychodziły do mnie polskie teksty i ten przekaz obecny był w IZRAELU. Teraz okazało się, że pasuje również do HOUKU. "Pieniądz nie jest Bogiem" mówi o tym, że za pieniądze nie można osiągnąć wszystkiego. "Wstań" opowiada o tym, że świat tek mocno kreowany przez media i reklamy staje się światem dla ludzi pięknych, bogatych, zdrowych i bardzo zdolnych. Ideałem jest lalka Barbie i biznesmen w domku z basenem. Dla pozostałych, których jest przecież więcej, nie ma już miejsca. Ale jest ktoś, kto kocha ludzi. To Bóg. który chce nam pomóc dźwignąć ten ciężar tutaj. Chce zdjąć z nas maskę, którą nosimy ze strachu przed tym, aby inni nie odwrócili się od nas. Śpiewam o tym dlatego, że sam miałem taką drogę. Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem człowiekiem próżnym, egoistycznym, pysznym. Cały mój radykalizm był jedynie zewnętrzny. Tak naprawdę znajdowałem się pod władzą największego z tyranów - swojego ego.
- Ja: Z czego wynika taka różnorodność stylistyczna nowej muzyki HOUKU?
DAREK: W swoim życiu słuchałem różnych rzeczy i różne rzeczy grałem. Strawiłem to w sobie i owe doświadczenia wykiełkowały właśnie w ten sposób. Nie stawiałem sobie żadnych barier. Tak powstała płyta różnorodna, ale też spójna. Nie ma wątpliwości - przez cały czas słyszysz jeden zespół. Muzyka jest bardzo eksperymentalna, bardzo nowoczesna, ale jej korzenie siedzą w starym dobrym rocku. Myślę, że bez tych korzeni nie da się dziś nagrać dobrej płyty. HOUK przez cały czas swego istnienia spłaca dług zaciągnięty w stosunku do muzyki bardzo starej, ale też nie jest zespołem jednego stylu, cały czas sztuka nowych dróg.
- Ja: Dostrzegasz więc pewną ciągłość, kontynuację rzeczy, które robił stary HOUK?
DAREK: To tak, jak w dowcipie o wróbelku. "Generation X" jest taka jak "Transmission" tylko lepiej udało mi się osiągnąć to, co zawsze chciałem, czyli przy maksymalnym czadzie zachować liryzm utworów. Znaleźć nowe, niebanalne rozwiązania melodyczne.
- Ja: Nagraliście również utwór, który pochodzi z bardzo odległych czasów, gdy grałeś jeszcze w zespole KULTURA. W ten sposób w repertuarze HOUKU znalazła się pierwsza "wesoła piosenka".
DAREK: Rzeczywiście. Chociaż tekst nie jest już taki bardzo radosny. Mówi o życiu w moim mieście.
- Ja: Chcieliście mieć przebój?
DAREK: "Żyję w tym mieście ma 10 lat, a nigdy nie został nagrany. W dodatku nie stracił nic ze swojej aktualności i w jakiś sposób pasuje do tej płyty. Być może bez niego materiał byłby zbyt ciężki.
- Ja: Innym zaskoczeniem był dla mnie wybór studia i realizatora. Nie podobały Ci się efekty pracy z LESZKIEM KAMIŃSKIM?
DAREK: Panuje u nas opinie, że studio i nazwisko realizatora to jedyna gwarancja jakości płyty. Nieprawda. W "Izabelin Studio" udało nam się zrobić produkcję i lepszą i ciekawszą niż np. "Transmission...". Do tego trzy razy taniej. Pod względem miksów i produkcji jest to właściwie pierwsza moja płyta autorska. Jestem jej producentem całkowicie odpowiedzialnym za brzmienie. Realizował ją człowiek bez tzw. "nazwiska", JAREK PRUSZKOWSKI, bardzo zdolny realizator, któremu wróżę dużą przyszłość. Po raz pierwszy mogłem poeksperymentować z brzmieniem.
W WS-4 ciągle się spieszysz, bo cały czas cyka licznik. Myślę, że tak samo będziemy robić w przyszłości. Rezultaty osiągnięte przy "Generation X" przeszły wszelkie moje oczekiwania. Mogłem wykorzystać kilka własnych patentów, szczególnie przy nagrywaniu bębnów.
- Ja: Czy potrafiłbyś powiedzieć, w którym miejscu polskiej sceny ustawi Was ta płyta?
DAREK: To trudne. Każda płyta HOUKU jest zupełnie inna. Tak więc zostawiam to pytanie publiczności. Ona lepiej czuje, kiedy coś jest prawdziwe, autentyczne. Moim największym sukcesem artystycznym jest to, że gram muzykę, którą kocham i znajdują się ludzie, którzy chcą tego słuchać.
- Ja: HOUK od początku istnienia był zespołem ideowo aktywnym, zaangażowanym. Taka "kaznodziejska" postawa wiele osób drażni i odpycha od solidnej przecież muzyki.
DAREK: Nie nazwałbym HOUKU kapelą ideologiczną. Chodzi raczej o zaangażowanie. Owszem, są ludzie, którzy twierdzą, że nie można łączyć muzyki z polityką, ekologią czy religią, ale dla mnie to zupełna bzdura. Muzyka jest nierozerwalnie związana z życiem, a to, co mnie w życiu inspiruje, staram się przekazywać w tekstach. Kto to zrobi, jeżeli my tego nie powiemy? Ile razy można słuchać tekstów o balangach, albo w stylu "I Love You Darling". Jeśli kapele nie śpiewają o tym, co dzieje się dookoła, to znaczy, że zgadzają się na ten cały syf i chcą, żeby tak było.
- Ja: Co prawda niedawno rozpadł się IZRAEL, ale Ty nie narzekasz na brak pracy...
DAREK: IZRAEL się rozpadł, ale powetowałem to sobie trzema kawałkami na płycie (śmiech). Skomponowałem w tym roku muzykę do kolejnego filmu mojego fińskiego przyjaciela MIKI KAURISMAKIEGO pt.: "Condition Red". Zrobiłem też film o zespole CLAWFINGER. Dostałem propozycję od moich kumpli z Katowic, bardzo młodej kapeli rapowej KALIBER 44, aby nagrać wspólnie z nimi jakiś kawałek. Mamy także zamiar przygotować, wraz z moimi przyjaciółmi - TOMKIEM BUDZYŃSKIM, LITZĄ, ŚLIMAKIEM, STOPĄ - bardzo ostrą muzycznie płytę do tekstów z Biblii.
- Ja: Serdecznie dziękuję.
Rozmawiał: ADAŚ KOWALCZYK
Zdjęcia: PAWEŁ FIGURSKI
magazyn dostępny na stronie Polskie Muzeum Cyfrowe
|